Luty 2019

W lutym zobaczyłam śnieg dopiero 300 kilometrów od domu, ciągle mi go mało, ale wyjazd na narty, choć krótki, lecz intensywny, wykorzystałam na maxa. Skoro u nas brak śniegu a już nawet zawitała wiosna to nie zostało nic innego jak tylko cieszyć się ze słońca. Nazbierało się kilka fotek z tego miesiąca, więc je tu wklejam, żeby nie „kurzyły” się w telefonie.

Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek otwierała sezon grilowy w lutym…

Sama natura, nic dodać nic ująć.

Nie ulegam modzie na must have’y mające zdziałać cuda, tutaj jednak zrobiłam mały wyjątek i byłam w szoku. Jedwabna gumka do włosów to sztos. Po zwykłej gumce zawsze (!) miałam włosy powykręcane w każdą stronę a od tej jedwabnej w ogóle się nie łamią.

Wideo z naszego krótkiego wyjazdu tutaj.

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. W tym wpisie można poczytać o drewnie w łazience.

Kawy nie lubię, ale Inką z miliardem czekoladowych gwiazdek Magic Stars nie pogardzę.

Ktoś tu poczuł wiosnę. | Mistrzyni kamuflażu.
Jak burgery w okolicach Gorzowa to tylko w Landsburgerze. | Nowy film na Dzień Kobiet.

Jak można nie lubić zimy?!

 

Drewno w łazience

Macie tak czasem, że wpadniecie na całkiem fajny pomysł, który może się jednak wydawać trochę niewykonalny i mówicie sobie „a dobra, nie przesadzaj” i wracacie do mycia garów? Ja też. Dlatego jeśli przypadkiem pomyśleliście o wpakowaniu drewna do łazienki – nie wracajcie do tych garów, bo ten pomysł jest genialny. Na pierwszy rzut oka drewno w łazience to bezsensowna idea, bo przecież wilgoć, bo woda itd. Nie pamiętam ani jednej osoby, która powiedziałaby nam, że to się uda. Dzisiaj bym się do nich wszystkich ładnie uśmiechnęła i zaprosiła do kibla.

Deski mamy na jednej ścianie i na suficie (tak, nawet nad prysznicem, my wariaci). Myśląc o drewnie w łazience na poważnie, musicie wiedzieć kilka rzeczy, zatem poniżej znajdziecie informacje, które ja chciałabym znaleźć gdy szukałam wsparcia przy tym drewnianym pomyśle. Po pierwsze rodzaj drewna. Musi być to drewno twarde, najlepiej egzotyczne, bo np. miękka sosna szybko spuchnie pod wpływem wilgoci. Wybierzcie np. modrzew syberyjski bądź teak (ten drugi jest trochę droższy, modrzew w zupełności wystarczy). Druga sprawa to dokładne zaimpregnowanie desek. My kupiliśmy takie, które u producenta były już zaimpregnowane ciśnieniowo dwa razy, ale dodatkowo sami zabezpieczyliśmy je jeszcze specjalnym olejem. Olej do impregnacji drewna znajdziecie w każdym sklepie budowlanym. Nasze deski zamawialiśmy przez internet (nie bójcie się zamawiać przez internet, on nie gryzie), więc olej kupiliśmy w pakiecie, specjalnie dobrany przez producenta. Nakładamy substancję z każdej strony deski, nie tylko z wierzchu i pamiętajcie o tym, żeby zaolejować też tą część, którą utniecie.

Kolejna sprawa to cyrkulacja powietrza. Po kąpieli najlepiej jest otworzyć okno, żeby wilgoć szybko wyparowała. My okna nie mamy, więc poprostu otwieramy drzwi od łazienki. Przy montowaniu desek trzeba pamiętać o dylatacji, czyli o kilkumiliterowej przestrzeni między deskami a także na końcu przy ścianie. Drewno pracuje, więc potrzebuje trochę miejsca tak jak jest w przypadku paneli podłogowych. Mówiąc już o samym montowaniu, desek nie przybijamy bezpośrednio do ściany, a tworzymy dla nich stelaż, który uwaga! też trzeba zaolejować. Pamiętajcie też aby śrubki był nierdzewne.

Sama pielęgnacja nie jest jakaś bardzo wymagająca, raz na jakiś czas przecieram deski miotełką do kurzu, a okolice toalety przemywam nawilżaną chusteczką do mycia łazienki (sprawa jest trochę utrudniona przez to, że powierzchnia desek jest chropowata, więc szmatka, czy chusteczka o nie zahacza). Drewno w łazience czy na tarasie powinno się raz na rok impregnować, my jeszcze tego nie robiliśmy – z czystego lenistwa, ale narazie nic się nie dzieje. Deski nie puchną, nie wybrzuszają się ani nie gniją. Polecam więc z całego serca, jak widać można mieć prawdziwe, naturalne drewno w łazience, bez konieczności kupowania imitacji w postaci płytek. Jeśli macie pytania, chętnie odpowiem.

Not a Fashion Victim #3 Walentynki

Ja w tym roku w Walentynki będę śmigać na nartach, choć mamy zamiar wybrać się na jakąś kolację będąc w górach to i tak zapewne naciągnę na tyłek jakieś ocieplane spodnie. Mimo to i tak wrzucę do walizki małą czarną, która według mnie nie musi kobiety wyróżniać w tłumie, aby ta wyglądała dobrze. A, i zamiast cekinów wystraczy uśmiech ; )

 

Styczeń 2019

Od 2004 roku segregowałam zdjęcia na komputerowym dysku, niestety dzisiaj nie robię już tego tak regularnie jak kiedyś, bo zdjęcia „walają” się wszędzie. Teraz kilka lat robienia zdjęć mieści się w jednym telefonie a ich jakość dorównuje nie jednej lustrzance. Tak więc od kiedy mój Huawei nie robi juz zdjęć jakby był ziemniakiem, segreguję je miesiącami (i staram się usuwać te nieudane i bezsensowne), przy czym często do nich wracam i żałuję, że część z nich nigdy nie ujrzała światła dziennego. Postanowiłam,  że na koniec miesiąca będę wrzucać post z małym podsumowaniem i kilkoma fotkami zrobionymi w tym czasie. Nie są to żadne studyjne, profesjonalne zdjęcia, nie, nie.. To zwykłe chwile, do których poprostu lubię wracać.
W zimę jest już ciemno kiedy wracam z pracy, więc większość fotek z tego okresu jest niestety robiona w sztucznym świetle. Ja lubię jasne zdjęcia, bez zbędnych przerobień, zazwyczaj nakładam jakiś delikatny filtr, lekko rozjaśniam i czasem zmieniam temperaturę.
W styczniu są moje urodziny, w tym roku mieliśmy świętować je w Paryżu, ale odpuściliśmy ze względu na strajki. Zamieniliśmy więc Paryż na Sopot (drugi na mojej mało wymagającej liście).

Miało być Birthday girl in Paris a było in 3City. Więcej zdjęć z pięknego Trójmiasta tutaj.

Wyjazdowe warunki do świętowania. | Z Akali w restauracji też się świetnie bawiliśmy.

W końcu umeblowaliśmy sypialnię, chociaż brakuje jeszcze kilka dodatków. Ten dywan na wzór lat 90 to mój hit. Kupiliśmy też komodę i szafki nocne z surowego drewna sosnowego – zapach jest niesamowity.

To nie jest najlepsze zdjęcie tej lampy, ale na żywo PH5 prezentuje się pięknie. Planuję zrobić cały wpis dotyczący mebli jakie mam z czasów PRL. | Salon wieczorem.

Te kopytka już na dobre zadomowiły się w naszym łóżku. Co wieczór rozgrywała się gra o tron, ale ten wilkor zawsze wygrywał.

W tym miesiącu nie tylko ja obchodziłam urodziny. | Kiedy Twój kolega był na Madagaskarze, ale Ty nigdy nie jadłeś sernika ; )

Spóźniony urodzinowy sernik z krówkami dla mojego męża.

Poduszka z wilkora.

W końcu trochę śniegu.

Robicie zdjęcia Instaxem albo kultowym Polaroidem?

Pięć minut później jest już ciemno.

Dużo zdjęć pole dance’owych figur wrzucam na Instagram.

Pierwsze morsowanie w tym roku. Gdzie jest Wally?
Krótkie wideo z morsowania tutaj.

Miłego lutego!