Not a Fashion Victim #2

Cieszę się, że mieszkam w tej części świata gdzie mamy cztery pory roku, zwariowałabym gdybym musiała cały rok pocić się w Miami. Moją ulubioną porą jest zima, w prawdzie nie taka, która była u mnie w mieście przez ostatnie kilka lat, bo tego zimą nazwać nie można, ale taka mroźna i biała. Dlatego jak tylko spadło trochę śniegu, a słońce rozgoniło chmury złapałam za aparat i pojechałam do lasu, żeby poczuć trochę zimowego klimatu, który przypomina mi czas naszych grudniowych wyjazdów w góry. To co mam na sobie (nie jestem zwolenniczką słów „outfit of the day” lub co gorsze „stylizacja”, bo kojarzy mi sie z misternie dobranymi do siebie częściami garderoby, nad których doborem ktoś stracił dwie godziny) to standardowe połączenie, kiedy akurat nie mam na tyłku grubych spodni narciarskich i nart na nogach. Kurtkę narciarską zamieniam na tę puchową (która jest bardzo ciepła i pochodzi z działu dziecięcego ; ) a sztywne buty do nart na lekkie śniegowce. Melanżowy sweter kojarzy mi się typowo z górami, zawsze go tam ze sobą zabieram.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *