Drewno w łazience

Macie tak czasem, że wpadniecie na całkiem fajny pomysł, który może się jednak wydawać trochę niewykonalny i mówicie sobie „a dobra, nie przesadzaj” i wracacie do mycia garów? Ja też. Dlatego jeśli przypadkiem pomyśleliście o wpakowaniu drewna do łazienki – nie wracajcie do tych garów, bo ten pomysł jest genialny. Na pierwszy rzut oka drewno w łazience to bezsensowna idea, bo przecież wilgoć, bo woda itd. Nie pamiętam ani jednej osoby, która powiedziałaby nam, że to się uda. Dzisiaj bym się do nich wszystkich ładnie uśmiechnęła i zaprosiła do kibla.

Deski mamy na jednej ścianie i na suficie (tak, nawet nad prysznicem, my wariaci). Myśląc o drewnie w łazience na poważnie, musicie wiedzieć kilka rzeczy, zatem poniżej znajdziecie informacje, które ja chciałabym znaleźć gdy szukałam wsparcia przy tym drewnianym pomyśle. Po pierwsze rodzaj drewna. Musi być to drewno twarde, najlepiej egzotyczne, bo np. miękka sosna szybko spuchnie pod wpływem wilgoci. Wybierzcie np. modrzew syberyjski bądź teak (ten drugi jest trochę droższy, modrzew w zupełności wystarczy). Druga sprawa to dokładne zaimpregnowanie desek. My kupiliśmy takie, które u producenta były już zaimpregnowane ciśnieniowo dwa razy, ale dodatkowo sami zabezpieczyliśmy je jeszcze specjalnym olejem. Olej do impregnacji drewna znajdziecie w każdym sklepie budowlanym. Nasze deski zamawialiśmy przez internet (nie bójcie się zamawiać przez internet, on nie gryzie), więc olej kupiliśmy w pakiecie, specjalnie dobrany przez producenta. Nakładamy substancję z każdej strony deski, nie tylko z wierzchu i pamiętajcie o tym, żeby zaolejować też tą część, którą utniecie.

Kolejna sprawa to cyrkulacja powietrza. Po kąpieli najlepiej jest otworzyć okno, żeby wilgoć szybko wyparowała. My okna nie mamy, więc poprostu otwieramy drzwi od łazienki. Przy montowaniu desek trzeba pamiętać o dylatacji, czyli o kilkumiliterowej przestrzeni między deskami a także na końcu przy ścianie. Drewno pracuje, więc potrzebuje trochę miejsca tak jak jest w przypadku paneli podłogowych. Mówiąc już o samym montowaniu, desek nie przybijamy bezpośrednio do ściany, a tworzymy dla nich stelaż, który uwaga! też trzeba zaolejować. Pamiętajcie też aby śrubki był nierdzewne.

Sama pielęgnacja nie jest jakaś bardzo wymagająca, raz na jakiś czas przecieram deski miotełką do kurzu, a okolice toalety przemywam nawilżaną chusteczką do mycia łazienki (sprawa jest trochę utrudniona przez to, że powierzchnia desek jest chropowata, więc szmatka, czy chusteczka o nie zahacza). Drewno w łazience czy na tarasie powinno się raz na rok impregnować, my jeszcze tego nie robiliśmy – z czystego lenistwa, ale narazie nic się nie dzieje. Deski nie puchną, nie wybrzuszają się ani nie gniją. Polecam więc z całego serca, jak widać można mieć prawdziwe, naturalne drewno w łazience, bez konieczności kupowania imitacji w postaci płytek. Jeśli macie pytania, chętnie odpowiem.