Deser o smaku dzieciństwa

„To są smaki mojego dzieciństwa!” zachwycali się moi znajomi kiedy zaserwowałam im ten deser po raz pierwszy (w sumie mówią tak za każdym razem kiedy im go robię). Deser nie tylko przypomina czasy beztroskiego dzieciństwa, jest także dziecinnie prosty w wykonaniu i potrzeba do niego niewiele składników. Skład poniżej jest na 4 porcje, ale od razu podpowiadam, żeby podwoić składniki, bo ktoś na pewno będzie szukał dokładki! Autorką przepisu jest Zosia Cudny (klik).

Skład:

ok. 6 sztuk ciasteczek Oreo

2 żółtka

4 łyżki cukru pudru

250g serka mascarpone

borówki (dobrze smakuje też z malinami czy porzeczkami)

Dokładnie umyj i wysusz owoce. Ciasteczka Oreo przełam na 3 lub 4 częsci i porozkładaj do pucharków (ja daje ok. 1,5 sztuki na deser). Żółtka zmiksuj z cukrem pudrem, po ich połączeniu dodawaj partiami po łyżce serka mascarpone miksując na niskich obrotach. Masa powinna być gęsta. Wyłóż masę na ciasteczka i górę udekoruj owocami. Schłodź przed podaniem.

Ps. czasem masa nie wychodziła mi odpowiednio gęsta (nie wiem dlaczego), jeśli Tobie też nie wyjdzie możesz dodać trochę żelatyny rozpuszczonej w wodzie, aby ją zagęścić.

Ps. 2. Jeśli masz lodówkę typu no-frost a wiesz, że deser będzie tam trochę dłużej to przykryj go czymś, żeby masa nie zaschła.

Daj znać jak smakowało! Smacznego!

The pearl girl

Szansa, by zobaczyć mnie w szpilkach i wyprostowanych włosach jest jak 1:365 czyli raz w roku ; ) Perły, choć częściej, to i tak zakładam na ważniejsze okazje. Takie kolczyki to klasyka i myślę, że warto je mieć. Nie lubię sztucznej biżuterii, jednak w wypadku perłowych spinek zrobiłam wyjątek – myślę, że choć teraz trwa na nie „boom” to niedługo zapomnimy o tym trendzie. Raczej nie uganiam się za takimi chwilowymi „must have’ami”, ale te spinki skradły moje serce.

click for english

The chance to see me wearing high-heel and with straighten hair is like 1:365 that is only once a year ; ) Pearls, more often though, I only wear on the specials occasions. The earings like these I believe to be pure classic, so it is worth having them. I don’t like artifital jewelery, but in case of these barrettes I made a small exception – I think this trend is going to die anytime soon. Normally I don’t buy such „must have” but they kind of stole my heart.

 

Secret Garden

Pies od rana do wieczora kręci się po domu i nie może znaleźć miejsca wydając przy tym dość zabawne odgłosy niezadowolenia, wszędzie za gorąco, tym bardziej na dworze. Ciężko jest więc zmusić się do wyjścia na zewnątrz (chyba, że w celu pomoczenia tyłka w basenie) dlatego na zdjęcia wybrałam chwilę po zachodzie słońca. W czerwcu ogródek moich dziadków wygląda pięknie, choć brakuje mi jeszcze owoców na drzewach, to kwitnące róże i tak kradną całe show. O tej porze to taki trochę „secret garden” tylko szkoda, że pełen nieznośnych, małych wampirów.

click for english

My dog cannot find a place for herself, walking all day long around the house and making funny sounds of dissatisfaction. Everywhere is too hot, especially outside. It is hard to make myself go out (unless in order to put my butt into a pool) so that is why I picked a few moments after the sun came down to take some shots. In June, my grandparents garden looks amazing, although I miss fruits on the trees, the roses steal the entire show. In the eveni, it is a kind of a „secret garden”, such a pitty it’s full of beastly, small vampires.

 

Kwiecień i Maj 2019

W zeszłym roku już w marcu smażyłam tyłek na tarasie, a w tym tylko raz (raz!) leżałam na hamaku, nie zrobiliśmy nawet jednego grilla, a w maju spałam w puchowej piżamie. Na szczęście prognozy zapowiadają ciepły czerwiec, trzeba z niego skorzystać, bo kto wie czy wakacje w tym roku nie będą deszczowe (tfu, tfu…). W kwietniu odwiedziliśmy Paryż (tutaj i tutaj) i zjedliśmy pierwsze truskawki (które, zaraz potem pomarzły).

Jedne z niewielu dni w tym roku kiedy wyszło słońce.

Nie mogło zabraknąc też dobrego jedzenia! Burgery w Paryżu, szpinak z sokiem pomarańczowym to miazga! Oprócz tego pankejki z przepisu Asi (klik) no i ciasto na Wielkanoc.

Nie ma maja bez bzu!

Nowy kumpel Akali.

Ciepłego czerwca!