Książki na maj

W styczniu pisałam o pozycjach napisanych przez Emilly Giffin, dzisiaj wracam do tej pisarki i jej dwóch książek, które trzeba przeczytać jedna po drugiej, bo są ze sobą powiązane. Co więcej, moje serce skradł magazyn kulturalno-kulinarny Kukbuk. Zapraszam więc na zdjęcia i trochę „gadaniny”.

„Coś pożyczonego” to pierwsza z dwuczęściowej powieści Giffin, w której główna bohaterka teoretycznie powinna wzbudzić niechęć czytelnika, ale autorka opisuje ją tak, że kibicujemy właśnie jej. Co takiego zrobiła Reachel, że nie powinniśmy obdarzać jej sympatią? Odbicie narzeczonego swojej najlepszej przyjaciółki to chyba najcięższy grzech w świecie kobiecej przyjaźni. Jeśli chcecie się dowiedzieć jak to się stało i czy ten romans przetrwał koniecznie sięgnijcie po „Coś pożyczonego” a gwarantuję, że będziecie przeżywać to zakazane uczucie razem z główną bohaterką.

Po pierwszej części czas na „Coś niebieskiego” czyli historię opowiedzianą oczami zdradzonej przez przyjaciółkę Darcy. Jak się okazuje, jej wersja wydarzeń wygląda trochę inaczej a sama Darcy nie jest tak pokrzywdzona jakby się wydawało. Książki Giffin nie należą do jakichś wybitnych dzieł literackich, ale z pewnością trzymają w napięciu i sprawiają, że chcesz jak najszybciej wrócić z pracy, żeby móc czytać dalej.

Nowych przepisów na obiadki szukam już tylko w internecie, te ciekawsze zapisuje sobie zarzutem ekranu na telefon bądź wysyłam sobie link na messengerze, tylko potem muszę się trochę naszukać, żeby coś odkopać. Do magazynów kulinarnych wcześniej nie zaglądałam, dopóki w moje ręce podczas pobytu w Sopocie nie wpadło jakieś stare wydanie Kukbuka. Przede wszystkim zaczarowały mnie zdjęcia, a wszyscy wiemy, że fotki potraw potrafią sprawić, że mamy ochotę trzasnąć drzwiami od biura i lecieć do domu do kuchni. Kukbuk jest bogato wyposażony nie tylko w przepisy, ale zawiera też mnóstwo ciekawych historii kucharzy, poszukiwaczy nowych smaków czy samego jedzenia z całego świata. Magazyn zawiera przepisy z ogólnodostępnych składników, które składają się na niebanalne potrawy, a warto czasem odstawić schaboszczaka na poczet czegoś innego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *