Jak być trochę bardziej eko? Moje małe-wielkie kroki i błędy.

click for english

In grade school, I always had three answears to the question „What people should do to safe our planet?” – to segregate rubbish, turn off water during brushing teeth and put filters on factorie’s chimneys. Beside turning the water off while brushing my teeth I did not take care about the rest, I guess no one in school knew or did not care about how to explain me how important is to really do somenthing to safe the earth. Nowadays things are different, children explain their parents what to do to safe the world. I guess there is no person who did not hear about the plastic island of rubbish which is a few times bigger than Poland… A lot of people opened their eyes, we are much more aware and no one should be surprised when seeing paper straws in bars. The changes are being made slowly but successively, much more people put effort in elimination of plastic and also make others more aware.
In our home, we started from changing plastic shopping bags into those made of paper. What is more, when I need to make quick, small shopping I take that eco bag from the photo which is well known to our grandmas. Today it makes people eather laugh or makes them positively surprised. Nevertheless it is quite a fashion hit now. Besides those big shopping bags we also got rid of the small, disposable, plastic bags. Before, we put all the vegetables and fruits separately on the tape in the shop, but now we have help of those cute cotton bags with jute strings. They are my number one, they proved themselves in 100%. You can wash them if they are dirty, they are durable and in different size. My mum made them for us, but if you do not have anyone to sew them for you, you can find them on the Internet.
Unfortunately my grandparents still use plastic bags, everytime when my grandma put jars in them for me I say „ohhh here it is, another poor dolphin is dying” – I still have to work on my grandma but my mother definetly bought that words and she supplied herself with paper bags ; ) The only thing which may be an excuse for for those plastic bags is the fact that they are still in circulation – they always come back to her and she uses them again and again.
A little bit different are the things in my bathroom. There are about 80% of plastic packages when it comes to comsetics. I think less people care about that because we do not throw a bottle of shampoo everyday, but if we sum up the quantity of those bottles thrown away once a month in one house and multiply this number by 30 families in one block of flats and add a few block of flats on one neighbourhood and then sum up the whole city – it makes quite a big number, right? I do not say I am a saint, though I would really like to have a bathroom filled with glass bottles of cosmetics – it is just impossible because it depends on the producer in what he will put his product. Of course, there are brands which use only glass bottles but I am sure I would not have enough money to change all my plastic shampoo or mask bottles into the glass ones and buy them over and over again.However I have a couple of eco-products and I really appreciate the fact when a brand eliminates plastic (or at least use the recycled one) not only when it comes to the bottle but also the whole package when you order products through the Internet. In the photo you can see polish brand Resibo serum, which takes care about the packages. Having in our bathroom a couple of glass packages we make the world better even in small extent, we can feel more proud and what is more those cosmetics have also aestethic aspect – they just look better. Ps. look at the photo of these bamboo toothbrushes, they are pleasing not only for our teeth but also for our eyes ; ).

W podstawówce na pytanie jak dbać o środowisko zawsze miałam gotowe trzy odpowiedzi: segregować śmieci, zakręcać wodę podczas mycia zębów oraz zakładać filtry na kominy w fabrykach. Prócz zakręcania wody niczym innym się nie przejmowałam, chyba nikt w szkole nie potrafił albo nie przejmował się tym, żeby porządnie wytłumaczyć mi jak duże ma to znaczenie. Dzisiaj jest inaczej, to dzieci zwracają uwagę dorosłym co powinni robić by ratować naszą wspólną planetę. Nie ma już chyba osoby na ziemi, która nie słyszałaby o plastikowej wyspie ze śmieci, kilkakrotnie większej od Polski… Wielu z nas otworzyły się oczy, jesteśmy coraz bardziej świadomi i chyba już nikogo nie powinny dziwić papierowe słomki w barach. Zmiany wprowadzamy powoli, ale sukcesywnie, coraz więcej ludzi angażuje się w eliminacje plastiku i uświadamia tych będących jeszcze lekko ‚z tyłu’.

W naszym domu zaczęliśmy od zmiany plastikowych, jednorazowych worków na zakupy na takie z papieru, które kupiliśmy w Lidlu. Dodatkowo, kiedy muszę wybrać się na małe, szybkie zakupy biorę ze sobą siatkę, dobrze znaną naszym babciom. Dzisiaj u jednych wywołuje ona mały, szyderczy uśmieszek, u drugich pozytywne zaskoczenie. Nie mniej jednak wróciła ona do łask i stała się niemalże hitem modowym. Zawsze powtarzam, że jeśli moda na coś jest dobra (jak chodzenie na siłownię czy bieganie) to taką modę popieram. Oprócz dużych, plastikowych toreb pozbyliśmy się też tych mniejszych, foliowych. Robiąc zakupy w hipermarkecie, długi czas owoce i warzywa wykładaliśmy luzem na taśmę, w końcu na pomoc przyszły te bawełniane woreczki z jutowym sznurkiem. To mój absolutny hit, sprawdziły się w 100%. Jeśli się pobrudzą, można wyprać je w pralce, są mocne i mają różne rozmiary. Uszyła mi je moja mama, jeśli macie możliwość by ktoś Wam takie uszył to bardzo polecam, można wykorzystać do tego jakąś starą firankę, jeśli nie to dostaniecie takie np. na allegro.

Moi dziadkowie niestety nadal używają plastikowych toreb, za każdym razem kiedy jestem u nich i babcia pakuje mi słoiki z przetworami mówię ‚ohooo i właśnie umiera kolejny, biedny delfinek’ – i o ile nad babcią muszę jeszcze popracować to na moją mamę to podziałało i zrobiła zapas papierowych toreb wielokrotnego użytku ; ). Jedynym usprawiedliwieniem na te plastikowe torby jest to, że są one w ciągłym obiegu, jeśli babcia napakuje do nich ziemniaków z piwnicy to jej je odnosimy i babcia wykorzystuje je wielokrotnie.

Trochę inaczej mają się sprawy w mojej łazience. W plastikowych pojemnikach występuje około 80% kosmetyków. Myślę, że tym przejmuje się trochę mniej osób, bo przecież nie wyrzucamy butelki po szamponie codziennie, ale jakby podliczyć kilka butelek w miesiącu wyrzuconych w jednym domu i pomnożyć ich ilość przez 30 mieszkań w jednym bloku, dodać kilka bloków na jednym osiedlu a potem podsumować całe miasto – uzbierałaby się spora kupa plastikowych butelek, prawda? Ja sama święta w tym temacie nie jestem i choć chciałabym mieć łazienkę wypełnioną samymi szklanymi buteleczkami z kosmetykami to najzwyczajniej w świecie nie jest to możliwe, bo to od producenta w dużej mierze zależy to w czym wypuści swój produkt na rynek (to samo tyczy się jedzenia – zwróćcie uwagę do czego pakowane są np. masło, ser, mięso, makaron, nawet umyty i gotowy do spożycia szpinak). Owszem, są marki wypuszczające swoje produkty tylko w szklanych opakowaniach, ale chyba nie wystarczyłoby mi niestety wypłaty, żeby wymienić wszystkie odżywki czy toniki na takie w szklanych butelkach i już zawsze kupować tylko takie. Nie mniej jednak mam kilka eko-produktów i doceniam to, że danej marce zależy na ekologii, więc całkowicie wyeliminowała plastik (lub stosuje taki z recyklingu) nie tylko jeśli chodzi o opakowanie, ale także o to co zawiera paczka zamówiona przez internet. Na zdjęciu poniżej widać serum polskiej marki Resibo, która bardzo dba o opakowania, nie dość, że produkt zamknięty jest w pięknej, szklanej buteleczce to jeszcze zabezpieczony był w tekturowe pudełeczko z recyklingu. Można? Można. Polecam oglądać InstaStory tej marki, bo bardzo często wrzucają podpowiedzi co można zmienić by być bardziej ekologicznym. Mając w łazience kilka takich szklanych pojemników przyczyniamy się choćby w maluteńkim stopniu do ulepszania świata, przez co możemy czuć się troszkę bardziej dumni a dodatkowo posiadają one aspekt estetyczny – wyglądają po prostu ładniej. Ps. zerknijcie na zdjęcie z bambusowymi szczoteczkami do zębów – mała rzecz a cieszy i zęby i oko ; )

Bardzo chciałabym by woda była dostępna tylko w szklanych butelkach, jak za dawnych czasów mleko. Albo jeszcze lepiej – żeby w każdym miejscu woda z kranu była zdatna do picia, do czego przy okazji zachęcam, dzwoniąc do zakładów komunalnych w Waszym mieście z pewnością dowiecie się czy możecie bez obaw pić kranówkę. Macie pełne prawo do wglądu w aktualne wyniki badań.

A czy Ty podjęłaś/eś jakieś kroki by choć trochę zmienić świat? Podziel się tym w komentarzu, może ktoś też skorzysta.

 

Wełniane swetry. Dlaczego warto w nie inwestować?

Które słowo lepiej pasowałoby do Twojej szafy – jakość czy ilość? Bo jeśli masz w szafie ciuchy kupione dawno temu a mają one jeszcze metki to wiedz, że właśnie jednej małej Paulince opadły ręce ; ). Od dłuższego czasu bardziej świadomie wydaję pieniądze jeśli chodzi o ubrania, wierzę, że „mniej znaczy więcej” i warto postawić na jakość. Dzisiaj, mając trzysta złotych w portfelu wolę dołożyć pięćdziesiąt i kupić jeden porządny sweter niż dwa uszyte z poliestru, czyli bądź co bądź z plastikowej butelki. Zauważyłam, że wydając na ubranie większe pieniądze bardziej o nie dbam, a nie mając ich zbyt wiele nie uprawiam powszechnego konsumpcjonizmu, szafa nie pęka w szwach – wybieram klasyki, które posłużą mi kilka sezonów i zawsze będą mi się podobać. Wiesz kiedy najczęściej mówi się „nie mam się w co ubrać”? Wtedy kiedy, paradoksalnie, masz w szafie za dużo ciuchów! Wełniane swetry są o wiele cieplejsze niż te plastikowe, odprowadzają wilgoć, skóra lepiej oddycha i nie pochłaniają zapachów. Nie musisz kupować swetra w 100% wełnianego, spokojnie może to być mieszanka z poliamidem, ale oczywiście z przewagą wełny. Nigdy nie pozbędziemy się plastiku z szafy, ale powoli, małymi krokami możemy go ograniczyć zamieniając go na naturalne, wysokogatunkowe tkaniny.

click for english

Which word suits your wardrobe better – quality or quantity? If you have clothes which you have bought a long time ago and they still have tags – I’m done ; ). For quite a long time now I am more aware when it comes to spending money on clothes, I believe that „less is more” and that quality is priority. Today, having 300 zloty in my wallet I would rather add 50 zloty and buy one solid sweater that buying two made of polyester – which are actually made of a plastic bottle. I have notived that when I spend more money on a piece of clothing I take care of it more, and not having them a lot my wardrobe is not bursting at the seams – I pick classics for a couple of seasons. Do you know when people say: „I haven’t got anything to wear”? Ironical, when they have too much clothes! Woolen sweaters are much more warmer that those made of polyester, thay are hygroscopic, skin breath better and they do not absorb smell. You do not have to buy 100% wollen sweater, it can be a mix of polyamid and wool, but with dominace of wool. We will never get rid of plastic from our wardrobe, but slowly with small steps we can reduce it by changing it for natural, high-quality materials.

 

 

Ciasteczka z czekoladowym spodem

Skład:

110g masła

100g cukru trzcinowego

1 łyżeczka aromatu waniliowego (ja używam Dr. Oetker’a – ma ładny zapach, nie kupujcie tanich śmierdziuchów)

170g mąki

40g owsianych płatków błyskawicznych

pół łyżeczki proszku do pieczenia

1 jajko

75g gorzkiej czekolady

50g białej czekolady

200g mlecznej czekolady

W jednej misce mieszamy mąkę, płatki i proszek do pieczenia. W drugiej ucieramy masło z cukrem i aromatem waniliowym. Po utarciu dodajemy jajko, mieszamy i łączymy z suchymi produktami z pierwszej miski. Białą i gorzką czekoladę rozdrabniamy (np. kostkę dzielimy na 4 części) i dorzucamy do reszty wymieszanych składników. Piekarnik nastawiamy na 160 stopni. Mleczną czekoladę rozpuszczamy powoli w kąpieli wodnej. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia układamy kulki ciasta wielkości pomiędzy orzechem włoskim a limonką, przyduszamy palcami tak aby ciastka miały średnicę około 6-7 cm (pamiętając w międzyczasie o pilnowaniu mlecznej czekolady w kąpieli). Rozpuszczoną czekoladę polewamy na wierzch ciastek, po chwili gdy polewa nieco zastygnie, delikatnie podnosimy ciastka i odwracamy tak aby czekoladowa strona stała się spodem. Ciasteczka pieczemy 13-15 minut (po 13 minutach należy sprawdzić jak wyglądają – jeśli są już lekko zarumienione to wyłączamy piekarnik, ale ciastka zostawiamy w środku, żeby doszły jeszcze przez około 4-5 minut. Po wyjęciu z piekarnika ciastka będą powoli ostygać i lekko stwardnieją.

Ps. Ciasteczka świetnie smakują gdy popija się je mlekiem.
Ps. 2. Cukier przed połączeniem z masłem można rozdrobnić w moździerzu, bo często za słabo się rozdrabnia i potem na ciasteczkach widać kryształki cukru.

 

 

 

Foggy satin sunrise

Budzik przed świtem zawsze zamieniam na trzy dziesięciominutowe drzemki, ale tym razem wyskoczyłam z łóżka o 6:30 z uśmiechem na ustach. Chciałam zrobić kilka zdjęć o wschodzie słońca. Wyobrażałam sobie bezwietrzny, słoneczny poranek, ale dostałam coś więcej: przepiękny, mglisty i mroźny wschód. Kiedyś usłyszałam, że jak się czymś ‚jaram’ to na maxa, więc pewnie dlatego przy fotografowaniu kompletnie nie odczuwałam jednostopniowego mrozu ; ) Poza tym jestem z tych, którzy marzną tylko od pasa w górę (oprócz palców u stóp – to moja zmora), więc śmiało mogę chodzić zimą w trampkach – słynne gołe kostki nie stanowią problemu ; ) Ale nie o tym… satynowa sukienka, mgła, wschód słońca – październiku, zaczynasz się dobrze!

click for english

An alarm clock before dawn is always switched to three ten-minutes naps, but this time I jumped out of bed with a smile on my face at 6:30 a.m. I wanted to take pictures of sunrise. I imagined windless, sunny morning, but I got much more: beautiful, foggy and frosty sunrise. Once, I heard that when I am excited about something I do it at maximmum rate ; ) maybe that is why I did not feel frost at all while taking pictures  ; ) Besides, I belong to people who feel cold only from the waist up (except finger toes) so I could easily wear trainers in winter ; ) But lets get back to the point… a satin dress, fog, sunrise – October, you have a nice start!