Wełniane swetry. Dlaczego warto w nie inwestować?

Które słowo lepiej pasowałoby do Twojej szafy – jakość czy ilość? Bo jeśli masz w szafie ciuchy kupione dawno temu a mają one jeszcze metki to wiedz, że właśnie jednej małej Paulince opadły ręce ; ). Od dłuższego czasu bardziej świadomie wydaję pieniądze jeśli chodzi o ubrania, wierzę, że „mniej znaczy więcej” i warto postawić na jakość. Dzisiaj, mając trzysta złotych w portfelu wolę dołożyć pięćdziesiąt i kupić jeden porządny sweter niż dwa uszyte z poliestru, czyli bądź co bądź z plastikowej butelki. Zauważyłam, że wydając na ubranie większe pieniądze bardziej o nie dbam, a nie mając ich zbyt wiele nie uprawiam powszechnego konsumpcjonizmu, szafa nie pęka w szwach – wybieram klasyki, które posłużą mi kilka sezonów i zawsze będą mi się podobać. Wiesz kiedy najczęściej mówi się „nie mam się w co ubrać”? Wtedy kiedy, paradoksalnie, masz w szafie za dużo ciuchów! Wełniane swetry są o wiele cieplejsze niż te plastikowe, odprowadzają wilgoć, skóra lepiej oddycha i nie pochłaniają zapachów. Nie musisz kupować swetra w 100% wełnianego, spokojnie może to być mieszanka z poliamidem, ale oczywiście z przewagą wełny. Nigdy nie pozbędziemy się plastiku z szafy, ale powoli, małymi krokami możemy go ograniczyć zamieniając go na naturalne, wysokogatunkowe tkaniny.

click for english

Which word suits your wardrobe better – quality or quantity? If you have clothes which you have bought a long time ago and they still have tags – I’m done ; ). For quite a long time now I am more aware when it comes to spending money on clothes, I believe that „less is more” and that quality is priority. Today, having 300 zloty in my wallet I would rather add 50 zloty and buy one solid sweater that buying two made of polyester – which are actually made of a plastic bottle. I have notived that when I spend more money on a piece of clothing I take care of it more, and not having them a lot my wardrobe is not bursting at the seams – I pick classics for a couple of seasons. Do you know when people say: „I haven’t got anything to wear”? Ironical, when they have too much clothes! Woolen sweaters are much more warmer that those made of polyester, thay are hygroscopic, skin breath better and they do not absorb smell. You do not have to buy 100% wollen sweater, it can be a mix of polyamid and wool, but with dominace of wool. We will never get rid of plastic from our wardrobe, but slowly with small steps we can reduce it by changing it for natural, high-quality materials.

 

 

Foggy satin sunrise

Budzik przed świtem zawsze zamieniam na trzy dziesięciominutowe drzemki, ale tym razem wyskoczyłam z łóżka o 6:30 z uśmiechem na ustach. Chciałam zrobić kilka zdjęć o wschodzie słońca. Wyobrażałam sobie bezwietrzny, słoneczny poranek, ale dostałam coś więcej: przepiękny, mglisty i mroźny wschód. Kiedyś usłyszałam, że jak się czymś ‚jaram’ to na maxa, więc pewnie dlatego przy fotografowaniu kompletnie nie odczuwałam jednostopniowego mrozu ; ) Poza tym jestem z tych, którzy marzną tylko od pasa w górę (oprócz palców u stóp – to moja zmora), więc śmiało mogę chodzić zimą w trampkach – słynne gołe kostki nie stanowią problemu ; ) Ale nie o tym… satynowa sukienka, mgła, wschód słońca – październiku, zaczynasz się dobrze!

click for english

An alarm clock before dawn is always switched to three ten-minutes naps, but this time I jumped out of bed with a smile on my face at 6:30 a.m. I wanted to take pictures of sunrise. I imagined windless, sunny morning, but I got much more: beautiful, foggy and frosty sunrise. Once, I heard that when I am excited about something I do it at maximmum rate ; ) maybe that is why I did not feel frost at all while taking pictures  ; ) Besides, I belong to people who feel cold only from the waist up (except finger toes) so I could easily wear trainers in winter ; ) But lets get back to the point… a satin dress, fog, sunrise – October, you have a nice start!

Homewear

Skłamałabym gdybym powiedziała, że nigdy nie zdarzyło mi się chodzić po domu w starych, rozciągniętych dresach. Kiedyś nawet nie zwracałam uwagi na to w co przebieram się po powrocie do domu, byleby było wygodne. Na szczęście dzisiaj podchodzę do tego inaczej. Dlaczego na szczęście? Skoro staramy się wyglądać schludnie wychodząc do pracy, do ludzi to dlaczego mielibyśmy wyglądać jak niechluje będąc w domu z rodziną? Można czuć się w czymś komfortowo równocześnie wyglądając całkiem dobrze. Bez tych rozciągniętych kolan w dresach czy dziurze przy szyi na spranej koszulce, która kiedyś była w odcieniu pięknej czerwieni a dzisiaj daleko jej nawet do pomarańczy. Nie mówię, żeby po domu biegać w szpilkach i wyglądać jak Lorraine z „Powrotu do przyszłości II” kiedy była żoną Biff’a, ale od razu będziemy czuć się lepiej jeśli włożymy na siebie coś bardziej kobiecego niż wspomniane dresy z wypchanymi kolanami. Mogłabym się jeszcze rozpisywać o tym, że może szkoda ładniejszej koszulki do siedzenia na kanapie i objadania się jogurtem, który zaraz wyląduje na dekolcie, ale każdy wie od czego jest pralka ; )

click for english

I would lie if I told you that I have never worn old, stretched tracksuit at home. Back in the day I did not even paid attention to that I wore when I am back home, it just had to be comfortable. Fortunately today I look at this a bit different. Why? If we try to look tidy when we go to work to people, why then would we look like a slattern being at home around our family? Believe me, you can feel comfortable wearing something and looking good at the same time. Without these stretched knees in tracksuit or a hole around your neck in a faded t-shirt, which once was in a beautiful, red colour and today it is far from being even orange. I don’t say you should look like Lorraine in ‚Back to the future II’ when she was Biff’s wife, but you will feel much more better if you wear something more feminine than that old tracksuit. I would write that maybe it is quite pitty when you are about to get dirty sitting on a couch, eating joghurt but we all know what a loundry machine is for ; )

Beige aesthetic

Hashtag beigeaesthetic zdominował Instagram już ponad rok temu. Przez ten czas trochę ewoluował i nie odnosi się już tylko do zdjęć w całości podkręconych beżowym filtrem a wkradł się raczej do poszczególnych detali, by podkreślić naturalny odcień kawy z mlekiem, beżowy strój czy kremową pościel. Dla mnie wszystko co naturalne i w kolorach ziemi jest najpiękniejsze. Brązy, beże czy biel w połączeniu z wypłowiałą już przez słońce łąką, drewnem i nawet kamieniem robią za najlepszy duet.

click for english

Hashtag beigeaesthetic dominated Instagram over a year ago. Since then is has evolved and it doesn’t only refer to photos with beige filter as a whole but it concerns particular details such as natural color of coffee with milk, beige outfit or creamy bedding. For me, everything what’s natural and in earth tones is the most beautiful. Brown, beige or white in combination with faded grass, wood or even natural rock make the best duo.