Gofry belgijskie z karmelizowanym sosem brzoskwiniowym

Kulinarne zdjęcia popełniłam dwa razy (tu i tu) i pamiętam jak się nad nimi napociłam, choć sprawiło mi to dziką satysfakcję. Długo marzyła mi się taka sesja w zimowej osłonie, kiedy w końcu spadł śnieg a my postanowiliśmy jednak kontynuować tego bloga mówię „Marek rób żarcie, jedziemy robić fotki na dworze”. Myślę, że jak na pierwszą taką akcję wyszło całkiem przyzwoicie a te pyszne gofry zaczęły znikać jak tylko skończyliśmy robić zdjęcia – „Skończyłaś już? Chcę już je jeść”. Przepis na te cacka, które Marek często robi na śniadanie znajduje się poniżej. Dodam tylko, że sos warto przygotować wcześniej, bo redukowanie syropu trochę trwa. Do zrobienia sosu wykorzystaliśmy syrop, który został po brzoskwiniach w zalewie ze słoika – nic się nie zmarnuje ; )

Skład na gofry:

280g mąki
7g drożdży instant
250ml mleka
100g masła
2 jajka
100g cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub laska wanilii
szczypta soli

Skład na sos:

ok 250ml syropu brzoskwiniowego (może być inny smak, nam został syrop po brzoskwiniach w słoiczku)
laska cynamonu
70ml śmietanki 30%
łyżeczka masła

Masło rozpuścić w rondelku, wyłączyć palnik i dodać zimne mleko, wymieszać i wsypać drożdże (zimne mleko ochłodzi masło i drożdże będą miały odpowiednią temperaturę do pracowania). Do miski przesiać mąkę, dodać cukier, wbić żółtka, dodać ekstrakt waniliowy i masło z mlekiem i drożdżami. Białka ubić osobno ze szczyptą soli, następnie delikatnie dodać je do masy. Odstawić masę na 15minut, by drożdże mogły popracować.

Aby zrobić sos należy syrop redukować aż zacznie się karmelizować (trzeba uważać aby się nie przypalił, bo będzie gorzki – najlepiej w rondelku z grubym dnem). Kiedy syrop zacznie się karmelizować dodać masło i wlewać śmietankę, dodać laskę cynamonu i delikatnie gotować jeszcze przez chwilkę. Odstawić sos – kiedy zacznie się ochładzać będzie gęstniał. Najlepiej podawać go na ciepło, ale na zimno smakuje równie dobrze. Gofry można podawać też z owocami.

 

Domek z piernika

Do zrobienia domku z piernika zbierałam się już od kilku lat, w tym roku stwierdziłam, że nie odpuszczę. Przyznaję, więc szczerze to mój pierwszy raz, ale jak na debiut jestem naprawdę zadowolona. Od razu na wstępie napiszę kilka ważnych informacji jeśli ktoś zdecyduje się taki upiec a robi to po raz pierwszy jak ja: zarezerwuj duużo czasu i zbierz wszystkie swoje pokłady cierpliwości ; ) Szpryc glazura (lukier) nie zasycha w kilka sekund, więc sklejając domek trzeba będzie go chwilę przytrzymać rękoma – jeśli chcesz przyśpieszyć proces można zamiast lukru do sklejania roztopić cukier i kleić domek karmelem (mi się przypalał i za szybko zasychał, więc wolałam zacisnąć zęby i kleić lukrem). Proponuję zaopatrzyć się w suszarkę – trochę przyśpieszy proces zasychania szpryc glazury. Przed pieczeniem przygotuj szablon do wycinania domku – można zrobić samemu, ja podam Ci wymiary mojego szablonu, który wyszedł mi idealnie co do ilości ciasta. Podaję je na samym końcu wpisu. A! Zarezerwuj dodatkową godzinę na leżakowanie ciasta w lodówce! Możesz w tym czasie wyciąć szablon albo zrobić pranie ; ) Życzę powodzenia i wytrwałości, bo efekt końcowy wynagradza trudy!

Skład na domek:

250g miodu

60g masła

30g cukru pudru

30g cukru

dwa jajka

3 łyżeczki przyprawy do piernika

85g mąki kukurydzianej

300g mąki pszennej (plus sporo do podsypania)

pół łyżeczki proszku do pieczenia

Skład na lukier (szpryc glazurę):

białka z 2 sztuk jajek

2,5 łyżki cukru pudru (miej w zapasie troszkę więcej)

sok z połowy cytryny

W rondelku roztop masło z cukrem pudrem i dodaj miód. W misce połącz mąkę pszenną i kukurydzianą, cukier, jajka, przyprawę i proszek. Wlej składniki z rondelka do miski z mąką, wymieszaj, ugnieć i po zawinięciu w folię wstaw do lodówki na godzinę. Po tym czasie rozgrzej piekarnik do 170 stopni i rozwałkuj ciasto na około 5mm do wycięcia poszczególnych części. Przyłóż szablony, wytnij, rozłóż części na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, posmaruj białkiem i piecz około 20 minut (sprawdź po 15 minutach czy ciasto zaczyna się rumienić). W tym czasie przygotuj lukier. Po ostygnięciu ciasta kleimy domek: zacznij od spodu, przyłóż do niego ściankę z odciętymi drzwiami oraz jedną boczną – będą dla siebie stanowić podporę. Po chwili dołóż drugą ściankę oraz tył. Teraz czas na daszek – przyklej najpierw jeden i przytrzymaj go dłuższą chwilę, bo będzie się ześlizgiwał (pamiętaj, że możesz pomóc sobie suszarką), jeśli jedna strona już dobrze się trzyma, przyklej drugą. Jeśli chodzi o komin to lepiej przykleić go roztopionym cukrem (tak jak w przypadku serduszek na dachu) – zaoszczędzisz czas i zdrowie psychiczne ; ) Doklej drzwiczki i dekoruj według uznania – wierzę, że masz wysoce akrobatyczną wyobraźnię po samym fakcie zdecydowania się na zrobienie takiego domku ; ) Wymiary na szablon znajdują się na dole wpisu.

Ścianki boczne domku 2 sztuki (te z okienkami): 11,5cm x 12cm; przód z drzwiczkami: szerokość podstawy dolnej 12cm, idąc w górę ścianki się rozchodzą do 16cm, wysokość w najwyższym punkcie na środku 20cm, w najszerszych, bocznych punktach 12cm wysokości; spód ma wymiary 14,5cm x 14,5cm. Okienka i drzwiczki wytnij według uznania, jeśli chodzi o komin to mój ma 3cm szerokości, dłuższa ścianka ma 7cm, krótsza 4,5cm (krótszą z dłuższą trzeba połączyć ucinając szablon pod kątem; dach to połączone ze sobą i dociśnięte lekko do blachy wałeczki o szerokości około 1cm i jak widać różnych długościach (sugerowałam się prostokątem o wymiarach mniej więcej 15cm x 14cm).

Ps. Przepis na ciasto pożyczyłam od Pawła Małeckiego.

Co to jest hygge i jak to poczuć?

Piekąc świąteczne pierniczki w mroźny, ale słoneczny poranek, ubrana w ulubiony sweter i wełniane skarpety wydziergane przez moją babcię a to wszystko przy utworach Michael’a Buble przeżywałam swoje małe „hygge”. To słowo, pochodzące z Danii, nie ma dosłownego tłumaczenia, jest w rzeczywistości określeniem atmosfery, nastroju jaki towarzyszy nam podczas drobnych czynności. W okresie jesienno-zimowym hygge jest odczuwane bardziej intensywnie, to ten błogi stan kiedy w deszczowy wieczór zapalacie świeczki, lądujecie pod kocem z kubkiem gorącej herbaty i ulubionym serialem czy książką, to właśnie to małe szczęście, uczucie wygody i przytulności. Mam wrażenie, że z wiekiem coraz mniej czuję nastrój świąt, więc skoro mamy już grudzień to hygge jest czymś czego teraz potrzeba mi najbardziej. Nic tak nie cieszy jak choinka czy delikatne ozdoby w domu zwiastujące nadejście Świąt, wystarczy nawet ciepłe światło lampek na gałązce świerku lub ostrokrzewie.

Cieplutkie, wełniane skarpety i koc to niezbędnik wieczornego kanapowicza. A jeśli ciągnę z sypialni do salonu kołdrę to znaczy, że mam hygge na całego. W okresie świątecznym fajnie jest dołożyć kilka nastrojowych poduszek na kanapę czy łóżko, od razu jest przytulniej i milej.

Czym byłoby hygge w wersji świątecznej bez zapachu wypieków? W tym wypadku najlepsze będą pierniczki, zróbmy ich mnóstwo tak, żeby towarzyszyły nam do samego Bożego Narodzenia. Uwielbiam zapach przypraw piernikowych (i mandarynek!), czuję wtedy takie ciepło domowe (pieczenie ciast jest chyba moim numerem jeden w nastroju hygge). Poniżej przepis na pierniczki pochodzący z bloga Asi  – O pietruszka! Koniecznie zajrzyjcie na jej Instagram, gwarantuję, że zostaniecie na dłużej ; )

50g masła

pół szklanki miodu

125g brązowego cukru

5 łyżeczek przyprawy do piernika (można zrobić taką samemu – u Asi znajdziecie przepis)

350g mąki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

2 jajka

Masło, miód, cukier i przyprawy podgrzejcie w rondelku do połączenia się składników, przestudźcie. W misce wymieszajcie mąkę z proszkiem do pieczenia i dodajcie jajka. Przestudzoną masę z miodem i masłem powoli dodawajcie do mąki miksując całość. Gdy składniki się wymieszają, zagniatajcie ciasto na stolnicy do czasu aż będzie miało jednolity, brązowy kolor. Ciasto podzielcie na kilka partii, rozwałkujcie na grubość ok 4-5mm i wycinajcie kształy. Pieczcie ok 8-10 minut w 180 stopniach (góra-dół). Możecie ozdobić je lukrem (przepis na lukier też u Asi).

Nie zapomnijcie o towarzystwie! Hygge to też spędzanie tych słodkich chwil z tymi najbliższymi. Chętnie poczytam jakie są Wasze sposoby na odczuwanie hygge; )

 

 

Ciasteczka z czekoladowym spodem

Skład:

110g masła

100g cukru trzcinowego

1 łyżeczka aromatu waniliowego (ja używam Dr. Oetker’a – ma ładny zapach, nie kupujcie tanich śmierdziuchów)

170g mąki

40g owsianych płatków błyskawicznych

pół łyżeczki proszku do pieczenia

1 jajko

75g gorzkiej czekolady

50g białej czekolady

200g mlecznej czekolady

W jednej misce mieszamy mąkę, płatki i proszek do pieczenia. W drugiej ucieramy masło z cukrem i aromatem waniliowym. Po utarciu dodajemy jajko, mieszamy i łączymy z suchymi produktami z pierwszej miski. Białą i gorzką czekoladę rozdrabniamy (np. kostkę dzielimy na 4 części) i dorzucamy do reszty wymieszanych składników. Piekarnik nastawiamy na 160 stopni. Mleczną czekoladę rozpuszczamy powoli w kąpieli wodnej. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia układamy kulki ciasta wielkości pomiędzy orzechem włoskim a limonką, przyduszamy palcami tak aby ciastka miały średnicę około 6-7 cm (pamiętając w międzyczasie o pilnowaniu mlecznej czekolady w kąpieli). Rozpuszczoną czekoladę polewamy na wierzch ciastek, po chwili gdy polewa nieco zastygnie, delikatnie podnosimy ciastka i odwracamy tak aby czekoladowa strona stała się spodem. Ciasteczka pieczemy 13-15 minut (po 13 minutach należy sprawdzić jak wyglądają – jeśli są już lekko zarumienione to wyłączamy piekarnik, ale ciastka zostawiamy w środku, żeby doszły jeszcze przez około 4-5 minut. Po wyjęciu z piekarnika ciastka będą powoli ostygać i lekko stwardnieją.

Ps. Ciasteczka świetnie smakują gdy popija się je mlekiem.
Ps. 2. Cukier przed połączeniem z masłem można rozdrobnić w moździerzu, bo często za słabo się rozdrabnia i potem na ciasteczkach widać kryształki cukru.